Dlaczego zagraniczna chemia gospodarcza jest tak popularna?

proszek do prania

Obiegowe przekonanie o tym, że produkty z zagranicy są lepsze od polskich, ma swoje źródła w nieodległych czasach PRL-u, kiedy faktycznie tak było. Ale czy po 25 latach demokracji w naszym kraju nic się w tej kwestii nie zmieniło? Do takiego wniosku może prowadzić popularna ostatnio moda na zagraniczne proszki do prania.

Według badań około 10% kupowanego w Polsce proszku do prania pochodzi z Niemiec. Co więcej, statystyki te nie uwzględniają zakupów, jakie Polacy robią za granicą osobiście. Sprawa nie dotyczy wyłącznie proszków do prania, o czym świadczy fakt, że w naszym kraju rośnie liczba hurtowni z niemiecką chemią gospodarczą. Co ciekawe, hurtownie te niejednokrotnie zaopatrują się w towar na promocjach w niemieckich supermarketach. Skala polskiego najazdu na niemieckie supermarkety (Makro Cash and Carry, Selgros) sprawiła, że coraz częściej zabrania się tam Polakom kupować proszków w ilościach większych niż detaliczne.

Sprzedawane w naszym kraju zagraniczne proszki do prania pochodzą przede wszystkim z Niemiec. Wynika to głównie z bliskości naszego zachodniego sąsiada; niskie koszty transportu zapewniają opłacalność całego przedsięwzięcia. Poza tym francuskie i brytyjskie proszki mają inne nazwy niż te sprzedawane w Polsce i w Niemczech, co sprawia, że nasi rodacy niechętnie je kupują. Równocześnie bardzo powszechne jest przekonanie, że niemiecki proszek danej marki jest lepszy od swojego polskiego odpowiednika.

Czy rzeczywiście proszek marki X sprzedawany w Niemczech ma inny skład, niż proszek tej samej marki przeznaczony na polski rynek? Oczywiście sami producenci tego nie potwierdzą, ale specjaliści od chemii gospodarczej znają przyczynę. Wskazówką jest tu fakt, że na polskich opakowaniach często sugeruje się wyższe dawki proszku, niż na opakowaniach zagranicznych odpowiedników. Jak nie trudno się domyślić, przyczyna tkwi w czasach socjalistycznych: Polacy mają w zwyczaju wsypywać do pralki więcej proszku niż potrzeba, ponieważ są przywyczajeni do proszków o kiepskiej wydajności. Świadomi tego faktu, producenci wypuszczają na polski rynek proszki o niższym poziomie koncentracji. Stąd powszechne wrażenie, że zagraniczne proszki do prania piorą „lepiej”, wyglądają i pachną „inaczej”.

To tłumaczy, dlaczego zagraniczna chemia gospodarcza robi w naszym kraju taką furorę. Klientów nie odstraszają nawet dość wysokie marże nakładane przez sprzedawców (nawet do 20%). Oczywiście zarówno na bazarach, jak i w Internecie można spotkać bardzo tanie proszki z niemieckimi napisami na opakowaniach, ale są to zwyczajne podróbki. Takich proszków nie warto kupować: nie dość, że wcale nie są bardziej wydajne od polskich, to jeszcze mogą uszkodzić prane w nich ubrania.

Dlatego jeśli mamy pewność, że proszek pochodzi z Niemiec, warto go kupić. Oprócz proszków do prania, wysoką jakością cechują się także płyny do płukania. W przypadku płynów do mycia naczyń i detergentów różnice są marginalne, więc raczej nie warto przepłacać.

Jeden komentarz

  1. Basia

    Postanowiłam przetestować proszki do prania z Niemiec, a także kapsułki do prania i żele. Zastanawiałam się, czy faktycznie są takie super, jak się mówi. Według mnie różnica faktycznie jest. Podstawowa jest taka, że dopierają one zanieczyszczenia skuteczniej niż inne detergenty. Minus to natomiast cena, nieco wyższa niż w przypadku np. detergentów polskich. Nie liczyłam natomiast dokładnie, co się bardziej opłaca. Wydaje mi się jednak, że proszki niemieckie przeliczając cenę opakowania i liczbę prań, wychodzą dość korzystnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.